(tekst kursywą to wstawki Tomka)
Ciepła, błękitna woda ...
Ciepła, błękitna woda ...
W Grecji najbardziej
lubię morze – ciepłe, błękitne, lekko falujące, leniwie
głaszczące piasek na plaży. No i siebie lubię na greckiej plaży,
lubię czuć ciepły pasek pod stopami.
Kiedy w 2008 roku razem z
mężem postanowiliśmy wyjechać na wakacje, nasz wybór padł na
Grecję. Ponieważ mieliśmy bardzo ograniczone środki finansowe
szukaliśmy okazji. Tomek znalazł w sieci małe Biuro Podróży Tęcza, które miało bardzo atrakcyjną ofertę wczasów. 14
dni, w czerwcu, w miejscowości Stomio na Riwierze Olimpijskiej –
cena bardziej niż zachęcająca. Minusy - podróż autokarem, wyjazd i
powrót do Katowic oraz wyżywienie na własną rękę - szybka
decyzja - damy radę, jedziemy i już. 540zł od osoby i € po 3,20 - no szkoda było nie spróbować :P
Wyjazd autokaru z
Katowic, a my w Radomiu, więc nocna jazda pociągami Radom –
Warszawa i Warszawa – Katowice. Ach te nasze koleje - najpierw 2h 100km z Radomia do Warszawy, niestety taki mamy standard linii kolejowej od lat, potem ponad godzinne opóźnienie w Katowicach.... Szybka kawa na dworcu i idziemy. Ciągniemy walizy na miejsce
zbiórki, jak to dobrze, że Tomek zna Katowice. Punkt kontaktowy był
blisko dworca, więc dosyć szybko dotarliśmy tam gdzie trzeba. Pakujemy się, zajmujemy miejsca i ruszamy w drogę koło godziny 7
rano.